Oman. Spanie z dzieckiem na dziko pod namiotem

Oman to kraj, w którym spanie pod namiotem samo się nasuwa, a nawet  jest miejscami koniecznością. Z uwagi na fakt, że infrastruktura noclegowa jest zwykle droga bądź w wielu miejscach nie ma jej wcale, jeśli mamy taką możliwość – warto zabrać ze sobą do Omanu namiot. Rozbijanie się jest legalne i raczej powszechne, co nie oznacza, że nie wzbudzimy czasami sensacji. Zainteresowanie ze strony lokalsów będzie się jednak sprowadzało do chęci pomocy bądź zaoferowania noclegu u siebie w domu. My dwie noce spędziliśmy u kogoś w wyniku spontanicznego zaproszenia, jeden raz korzystaliśmy z couchsurfingu (Muscat), na cztery noce zatrzymaliśmy się u rodziny Szczepana, który pożyczał nam auto, cztery noce spaliśmy w hotelu (głównie Dubaj, w wyniku transferów), a wszystkie pozostałe dziesięć nocy spędziliśmy na dziko. W większości przypadków korzystaliśmy z namiotu, dwa razy spaliśmy w aucie, ale było to raczej mało komfortowe.

Rozbijaliśmy się tam, gdzie była taka konieczność, np. na plaży czy pustyni. Tam gdzie mogliśmy wybrać sobie miejsce do spania, zwykle zatrzymywaliśmy się na placach zabaw. W wielu, nawet małych miasteczkach w Omanie spotkaliśmy ogrodzone, strzeżone parki z infrastrukturą dla dzieci oraz toaletą. Pytaliśmy stróża, czy możemy tu zostać na noc i za każdym razem słyszeliśmy, że nie ma problemu. Było to dla nas wyjątkowo komfortowe rozwiązanie, ponieważ mogliśmy korzystać z „podmywaczek” znajdujących się w toaletach jak z prysznica 😉

Okazało się, że w Omanie grudzień to najzimniejszy miesiąc w roku. Noce bywały rześkie, ale w 3 osoby w namiocie zawsze jakoś się dogrzaliśmy. Mieliśmy ze sobą tylko 2 cienkie śpiwory.  Najzimniejsza noc była na pustyni. Na szczęście udało nam się rozbić nasz namiot we wnętrzu beduińskiego namiotu, w przeciwnym wypadku byłoby chyba za zimno.

Spanie z Nataszą w namiocie mieliśmy już przetestowane, więc nie było dla nas zaskoczeniem, że świetnie się odnajduje i najlepiej z naszej trójki radzi sobie z niskimi temperaturami. Pierwszy raz jednak zdecydowaliśmy się na odrobinę komfortu w postaci maty samopompującej. Długo borykaliśmy się z problemem podłoża do spania. Zwykle śpimy w dwóch połączonych ze sobą śpiworach  w trójkę. Zawsze wiązało się to z tym, że zwykłe niezłączone ze sobą karimaty rozjeżdżały się pod nami. W końcu znalazłam ciekawe rozwiązanie w postaci maty dwuosobowej. Model, na który się zdecydowaliśmy to: Highlander Karimata Dwuosobowa Samopompująca Base. Żeby osiągnąć pełen komfort warto dopompować ją jeszcze samodzielnie do pełnej twardości. Na początku byłam trochę przerażona ciężarem i gabarytami, ale jak uzmysłowiłam sobie, że spełnia ona funkcję dwóch karimat, to zmieniłam zdanie. Waży ok. 2,7 kg i zajmuje nie więcej miejsca niż jedna zwinięta, klasyczna karimata. Wiem, że wiele par i osób podróżujących z dziećmi boryka się z podobnym problemem, więc zostawiam link do sklepu internetowego: https://milworld.pl/product-pol-6539-Highlander-Karimata-Dwuosobowa-Samopompujaca-Base-Niebieska-DBL.html

Trzeba też dodać, że w wielu miejscach lokalsi przestrzegali nas przed skorpionami i wężami. My na żadne nie trafiliśmy, ale dobrze jest w podróży wyrobić sobie nawyk, np. sprawdzania buta przed ubraniem go!

 

Konkretne miejsca, w których rozbijaliśmy namiot

Poniżej opisuję dwa miejsca, które faktyczne okazały się wygodne do rozbicia namiotu. Wszystkie pozostałe spędziliśmy po prostu na dziko bez udogodnień.

Al-Hamra – Misfah

Jeśli planujemy zobaczyć okolice miejscowości Al-Hamra bądź wioskę Misfah warto wybrać się od razu bezpośrednio do Misfah. Gdy podjedziemy pod strome wzniesienie, pełne serpentyn i dojedziemy do skrzyżowania gdzie droga skręca w lewo do historycznej części wioski, zobaczymy parking i coś na kształt placu zabaw połączonego z campingiem. Tam właśnie znajdują się toalety, oświetlone altanki ze stołami oraz zadaszone, okrągłe budki przedzielone na cztery części niczym przebieralnie na plaży, które służą właśnie jako miejsca do rozbicia namiotu.

Wioska Tiwi – Wadi Shab

Wioska Tiwi to baza wypadowa do popularnego Wadi Shab. W 2017 roku nie znajdowało się tam ani jedno miejsce noclegowe. Szukając miejsca do rozbicia namiotu, trafiliśmy na „oazę zieleni” w postaci małego, ogrodzonego placu zabaw z toaletą i przystrzyżoną trawką. Był tam nawet całonocny stróż, który pozwolił nam tam zostać i zrobił herbatę.

 

 

2 Comments

  1. Raf
    14 stycznia 2018

    Proszę o informację, czy korzystaliście z jakiś map offroadowych (papierowych, czy coś z netu)?

    Odpowiedz
    1. Ola
      14 stycznia 2018

      Korzystaliśmy z map google, które działały nam tylko w podglądzie więc analizowaliśmy trasę na nich i jechaliśmy sami…jesteśmy kiepscy z tych technologicznych spraw. Trochę używaliśmy też maps me.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *