Pustynia Szarkijja. Zachód słońca na wydmie, jazda autem 4×4 i nocleg u Beduinów

Odwiedzenie pustyni, jeśli takowa się w jakimś kraju znajduję, zawsze jest dla nas punktem obowiązkowym. Nie dlatego, że jesteśmy jakimiś wielkimi miłośnikami tego typu form, ale dlatego, że jest to tak egzotyczne dla nas doznanie. Każda dotychczas odwiedzona przez nas pustyni była inna, jednak nic nie przebije Wadi Rum w Jordanii. Jeśli tylko jest taka możliwość i nie jest to wygórowany koszt, to fajnie spędzić jedną noc w zorganizowanym obozie Beduińskim. Zwykle połączone to jest z ciekawą wycieczką i dobrym jedzeniem.

Tym razem mieliśmy do dyspozycji swoje auto 4×4, więc wiedzieliśmy, że to najpewniej jedyna okazja do jazdy po pustyni na własną rękę. Planowaliśmy więc zupełnie samodzielnie zwiedzić to miejsce i spędzić noc na wydmie. Tak się szczęśliwie sprawy potoczyły, że nasz przyjazny gospodarz z Suru zaproponował wspólną wycieczkę na 3 samochody, razem z goszczonymi u niego Niemkami.

Wybraliśmy się więc z samego rana, aby odwiedzić najpierw kanion Wadi Bani Khalid – tak, żeby przed zachodem słońca zdążyć dojechać na pustynię. Był to świetny pomysł na spędzenie całego dnia pełnego wrażeń. Przeczytaj więcej o Wadi Bani Khalid tutaj.

Mieliśmy to szczęście, że Mubarak nas prowadził i nie martwiliśmy się o nawigację. Wszystkich innych przestrzegam przed zbyt dalekim zapuszczaniem się w głąb pustyni na własną rękę. Przybyliśmy najpierw do miasteczka Bidiyah i tam zaopatrzyliśmy się w prowiant oraz na stacji spuściliśmy powietrze z opon. Jest to konieczna procedura jeśli chcemy jeździć autem po piachu. Na miejscu za drobną opłatą zrobią to dla nas. Pracownicy stacji będą wiedzieć jaką ilość powietrza zostawić.

Poruszaliśmy się dalej za miasto, a droga stopniowo przechodziła z piaszczystej w coraz bardziej piaszczystą. W końcu po kilku minutach pędziliśmy już całkiem szybko po pustyni, chcąc zdążyć przed zachodem słońca. Planowaliśmy podjechać autem na sam szczyt wydmy. Nasz Nissan staruszek dał radę tylko do połowy, natomiast samochód dziewczyn podjechał, ale się zakopał. Konieczne było spuszenie dodatkowego powietrza. W trochę nerwowej atmosferze pośpiechu, wszyscy obserwowaliśmy błyskawiczny zachód słońca z wydmy.

Zaczęliśmy rozkładać namioty na samym szczycie wydmy w delikatnym zagłębieniu. Trzeba uważać na wybór odpowiedniego miejsca, bo podobno w środku nocy Beduini potrafią jeździć autami jak szaleni po wydmach, nawet bez oświetlenia.

Wspólnie zjedliśmy kolację na piasku. Niestety, nie możemy zakwalifikować tego wydarzenia do miłych. Zdążyło już zrobić się potwornie zimno, było też zupełnie ciemno, a my mieliśmy tylko jedną latarkę. Natasza zupełnie nie wiedziała co się dzieje, ciągle nam uciekała i wpadała w jedzenie leżące na piasku. W końcu Mubarak, który miał już wracać na noc do Suru, zaproponował nam, że może nam załatwić nocleg u swoich znajomych Beduinów i że tam będzie nam trochę wygodniej.

Zawinęliśmy więc namiot z powrotem  i zjechaliśmy z wydmy. Po kilku minutach byliśmy już w miejscu, gdzie pewna rodzina miała swój jeden namiot służący jako taki „domek letniskowy”. Tam zostaliśmy poczęstowani kolacją. Następnie rozłożyliśmy nasz namiot wewnątrz ich namiotu. Dało nam to dużo ciepła, a i tak była to nasza najzimniejsza noc. Wszyscy na noc wrócili do siebie i zostaliśmy zupełnie sami z wielbłądami, które obok hodowali. Dowiedzieliśmy się o tym jednak dopiero słysząc ich przeraźliwe wycie w środku nocy.

DCIM101GOPRO

Takich noclegów na własną rękę na pustyni mam już chyba na jakiś czas dosyć, jednak sam zachód słońca i dreptanie bosą stopą po jeszcze ciepłym piasku – to duża frajda. Najlepsza jednak była sama jazda samochodem!

Jeśli wybieracie się na pustynię Szarkijja, to pamiętajcie:

– trzeba spuścić powietrze przed wjazdem na pustynię, a po powrocie na asfalt jak najszybciej uzupełnić, aby nie przebić opony;

– jeśli się zakopiecie, zawsze można spuścić jeszcze więcej powietrza;

– noce na pustyni są bardzo zimne, zaczyna być chłodno już po samym zachodzie;

– nie mając możliwości wbicia śledzi, da się rozłożyć tylko namiot typu krzyżak;

-miasto, z którego najlepiej wybrać się na wycieczkę na własną rękę, to Bidiyah/Al Mintarib;

– najlepiej na miejscu znaleźć kogoś rozgarniętego i bardzo dokładnie wypytać, którą drogą najlepiej wyjechać z miasteczka i udać się na pustynię. Warto przemieszczać się tak jak my, cały czas jechać prosto w miarę wydeptanym szlakiem i tylko podjechać pod jakąś wydmę tak, żeby potem wiedzieć dokładnie jak wrócić;

– należy uważać będąc tam po ciemku, bo Beduini podobno często jeżdżą nawet pod wpływem alkoholu i podjeżdżają pod wydmy, czasem nie używają oświetlenia.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *