Sur – rybackie miasteczko z klimatem. Oman z dzieckiem

 W Surze spędziliśmy więcej czasu niż się tego spodziewaliśmy. Po pierwsze stało się tak za sprawą gościnności Mubaraka, jakiej tam doświadczyliśmy. Po drugie dlatego, że Natasza miała drobne dolegliwości zdrowotne i woleliśmy trzymać się bliżej większego miasta. Po trzecie, bardzo dobrze czuliśmy się w tym nadmorskim miasteczku. Sur jest największym ośrodkiem miejskim w tym rejonie, jednak wystarczy skierować się w rejon przystani, żeby poczuć klimat rybackiej wioski.

Sur znany jest nie tylko w Omanie jako ośrodek budowy statków. Pomimo że lata swojej świetności ma już za sobą, to w dalszym ciągu na wybrzeżu można spotkać pracujących szkutników oraz stare modele łodzi. Najbardziej znanym zabytkiem w mieście jest statek „Fatah al Chair”, który przez pół wieku transportował ładunki pomiędzy krajami arabskimi, Indiami i Afryką. W końcu został sprzedany do Dubaju, jednak sentymentalni mieszkańcy Suru wykupili go i od 1993 roku można podziwiać go na nadbrzeżu jako zabytek.

To właśnie niespieszny spacer po deptaku przy przystani sprawił nam największą przyjemność. Obowiązkowym punktem programu niech będzie Caffe Karak – budka z lokalną Omańską herbatą na środku placu. Chcąc zrobić sobie nieco dłuższą pieszą wycieczkę, warto pokonać most niczym z San Francisco i przedostać się na cypel. Wraz z zachodem słońca woda mocno cofa się, ukazując kamieniste dno,  rybacy krzątają się, wyciągając sieci z wody, a na deptaku toczy się tradycyjne wieczorne życie: mężczyźni grają w karty, a dzieci biegają i się bawią.

Jak wiele innych miast w Omanie, Sur również był mocno ufortyfikowany. Pozostałości tej obronnej zabudowy dodają dzisiaj nadbrzeżu wielkiego uroku. Gdziekolwiek spojrzymy, z otaczających nas skalistych gór wyrastają pozostałości wieżyczek. Dwie z nich znajdują się nawet na środku zatoki, stanowiąc zaraz po statkach najbardziej charakterystyczny obrazek miasta.

Pierwszą noc w Surze spędziliśmy nieoczekiwanie w hotelu. Nie byliśmy pewni co do zdrowia Nataszy i zarezerwowaliśmy najtańszy nocleg na portalu booking.com. Wybraliśmy Bait Al Afia Hotel. Nie ukrywam, że zakwaterowanie było bardzo miłą odmianą i znacząco poprawiło jakość zwiedzania miasta. Naładowaliśmy też akumulatory na dalsze dni i mogliśmy spokojnie wykąpać się w morzu za miastem, z perspektywą późniejszego prysznicu. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na dłuższy pobyt w hotelu, to warto przemyśleć zatrzymanie się np. na 3 noce w Surze i potraktowanie miasta jako bazy wypadowej do miejsc takich, jak: Pustynia Szarkijja, Wadi Bani Chalid i plaża z żółwiami – Ras al-Dżinz.

Nasze miłe doznania z pobytu tam były związane w dużej mierze z mieszkańcem Mubarakiem. Jest to człowiek, który zna chyba każdego w mieście i ochoczo zagaduje turystów. Jego otwartość i chęć niesienia pomocy zaowocowały tym, że zmieniliśmy swoje plany i zostaliśmy na kolejne noce w pokoju hotelowym jego brata. Zostałam zaproszona na zrobienie tradycyjnej henny w Omańskim stylu, doglądaliśmy arabskie konie jego kuzyna oraz cieszyliśmy się pyszną wspólną kolacją.

W tym samym czasie Mubarak gościł z couchsurfingu jeszcze dwie młode Niemki. Udało nam się spędzić trochę czasu razem oraz odbyć wycieczkę na pustynię – ale to już inna opowieść…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *